Rabunki przy zakarmianiu: jak nie zamienić własnej pasieki w pole bitwy
Podkarmiasz rodziny do zimy, wszystko idzie gładko, a potem pewnego popołudnia pod jednym ulem robi się chmura oszalałych pszczół, na wylotku trwa bijatyka, a przed dennicą rośnie warstwa trupów. To rabunek, i jeśli go w porę nie ugasisz, potrafi w jeden dzień ograbić i zabić rodzinę, którą właśnie starannie karmiłeś. Najgorsze jest to, że rabunek prawie zawsze wywołuje sam pszczelarz, i to dokładnie wtedy, gdy chce dla pszczół najlepiej, czyli przy jesiennym zakarmianiu.
Wrzesień i przednówek to szczyt sezonu rabunkowego. W przyrodzie jest już pusto, pożytki się skończyły, a w ulach stoi zapas i leje się syrop. Dla silnej rodziny słabsza sąsiadka albo rozlana kropla syropu to zaproszenie do napaści. Poniżej rozkładam rabunek na czynniki pierwsze: skąd się bierze, jak go rozpoznać, jak zakarmiać, żeby go nie wywołać, i co robić, gdy już się zaczął.
Skąd się bierze rabunek
Mechanizm jest prosty i brutalny. Gdy w przyrodzie brakuje nektaru, pszczoły nie przestają szukać cukru, tylko zaczynają go szukać wszędzie, także tam, gdzie nie powinny. Zapach syropu albo odsłoniętego miodu niesie się daleko i ściąga zwiadowców z innych rodzin. Jeśli trafią na źródło, którego nie ma kto bronić, wracają po wsparcie i w krótkim czasie pod ulem robi się chmara napastniczek, które przełamują straż, wdzierają się do środka i wynoszą zapas, zabijając po drodze obrończynie.
Kluczowe jest to, że rabunek żeruje na słabości i na okazji. Silna rodzina z małym, dobrze obsadzonym wylotkiem odeprze napaść, bo ma czym bronić bramy. Rodzina słaba, z szeroko otwartym wylotkiem, którego garść strażniczek nie upilnuje, jest bezbronna. A okazję tworzysz najczęściej Ty sam: rozlanym syropem, karmieniem, które pachnie na całą pasiekę, zbyt długim trzymaniem otwartego ula albo pozostawionym na wierzchu plastrem z miodem.
I jeszcze jedno, co często umyka: rabują nie tylko obce pszczoły, ale i Twoje własne. W bezpożytkowej dziurze rodzina silna równie chętnie ograbi słabszą sąsiadkę z tej samej pasieki. Do rabusiów dołączają też osy i szerszenie, które węchem trafiają na to samo źródło. Dlatego rabunek to nie problem złych sąsiadów zza płotu, tylko kwestia zarządzania własną pasieką.
Jak rozpoznać rabunek
Rabunek łatwo w pierwszej chwili pomylić z oblotem albo wzmożonym lotem po pożytku, a różnica jest kluczowa, bo panika i niepotrzebne zamknięcie zdrowej rodziny też szkodzą. Oto po czym poznasz, że to naprawdę rabunek.
Przede wszystkim bijatyka na wylotku i przed ulem: pszczoły zwarte w kłębki po dwie, trzy, tarzające się po desce i na ziemi, walczące na śmierć i życie. To najpewniejszy znak, bo przy normalnym locie pszczoły się nie biją.
Do tego charakterystyczny, nerwowy, wysoki ton lotu i chaotyczne, zygzakowate krążenie pod ulem, inne niż spokojny, celowy lot zbieraczek. Napastniczki nie lecą prosto do wylotka, tylko myszkują wzdłuż ścian, po szczelinach i łączeniach korpusów, szukając bocznego wejścia. To jeden z najlepszych sygnałów: pszczoła, która ma prawo tu być, wchodzi wylotem, a rabuś obwąchuje ul dookoła.
Na desce i przed ulem rośnie warstwa martwych pszczół oraz strzępki wosku i zasklepów, bo rabusie rozrywają komórki, żeby dobrać się do zapasu. Bywają też pszczoły wyłysiałe, ciemne i błyszczące, bo w walce tracą włoski. A pszczoła wychodząca z rabowanego ula jest ciężka i opuszcza się z wylotka w dół, objuczona skradzionym miodem, w przeciwieństwie do lekkiej zbieraczki wyruszającej po pożytek.
Prosty test w razie wątpliwości: przymknij na chwilę wylotek prawie do zera. Jeśli po kilku minutach zdezorientowane pszczoły kłębią się przy wejściu i szukają dziury, żeby wejść, to rabusie, bo domownicy po prostu spokojnie ustawiliby się w kolejkę.
Jak zakarmiać, żeby nie wywołać rabunku
Najlepszy rabunek to ten, do którego nie dopuścisz, a przy jesiennym zakarmianiu masz nad tym pełną kontrolę. Kilka zasad, które załatwiają większość problemu.
Karm wyłącznie wewnątrz ula. Podkarmiaczka powałkowa albo ramkowa, do której pszczoły mają dostęp od środka gniazda, jest bezpieczna, bo zapach syropu nie wydostaje się na zewnątrz i obce pszczoły nie mają jak trafić do źródła. Nie stawiaj pokarmu przy wylotku ani nigdzie, gdzie zapach albo sam syrop są dostępne od strony wejścia, bo to wprost zaproszenie do rabunku. Dobrze też podawać pokarm pod wieczór, gdy loty już ustają, żeby rodzina spokojnie zabrała go w nocy, zanim zacznie się dzienny ruch w pasiece.
Nie rozlewaj syropu i sprzątaj każdą kroplę. To brzmi banalnie, a jest jedną z najczęstszych przyczyn. Kilka kropel rozlanych przy ulu wystarczy, żeby ściągnąć zwiadowców. Jeśli coś rozlejesz, od razu zmyj albo zasyp ziemią. Nie zostawiaj lepkich wiader, konewek ani narzędzi na widoku.
Nigdy nie karm otwarcie, na całą pasiekę. Wystawienie wiadra czy koryta z syropem gdzieś w pasiece, żeby pszczoły same się częstowały, to fabryka rabunku. Tworzysz szał, a gdy syrop się skończy, rozjuszone pszczoły rzucają się na najbliższy słaby ul. Karm każdą rodzinę osobno, w jej własnym ulu.
Zawęź wylotki, zwłaszcza słabym rodzinom. W czasie zakarmiania i bezpożytkowej dziury wylotek ma być mały, taki, żeby garść strażniczek go upilnowała. To najprostsza i najtańsza polisa. Słabe rodziny i odkłady zawężaj najbardziej, bo one giną pierwsze.
Nie przetrzymuj otwartego ula i nie kuś zapachem. Przeglądy w bezpożytkowej dziurze rób szybko i sprawnie, nie zostawiaj wyjętych plastrów z miodem na wierzchu, przykrywaj odstawione korpusy. Każda minuta otwartego, pachnącego miodem ula w czasie dziury to sygnał dla całej okolicy.
Trzymaj silne, wyrównane rodziny. Najlepszą obroną przed rabunkiem jest silna rodzina, która sama upilnuje wejścia. Słabe rodziny jesienią lepiej połączyć w mocniejsze, niż liczyć, że jakoś przetrwają, bo słaba rodzina to nie tylko gorsza zimowla, ale i magnes na rabunek.
Co robić, gdy rabunek już trwa
Jeśli mimo wszystko zobaczysz trwający rabunek, działaj natychmiast, bo każda godzina zwłoki to wynoszony zapas i ginące pszczoły. Kolejność jest mniej więcej taka.
Najpierw drastycznie zawęź wylotek. To najszybszy i najskuteczniejszy ruch. Zredukuj wejście do prześwitu na jedną, dwie pszczoły, wpychając w wylotek trawę, gąbkę, kawałek drewna, cokolwiek. Mniejsza brama to krótsza linia obrony, którą domownicy odzyskają, a napastniczki stracą łatwy wjazd.
Zarzuć na ul mokre prześcieradło. Stara, sprawdzona sztuczka. Narzucasz na rabowany ul wilgotną płachtę albo prześcieradło, tak żeby zakrywało ściany i wylotek, ale nie leżało szczelnie na ziemi. Domowe pszczoły znają swój ul i wychodzą spod płachty dołem, a zdezorientowane rabusie tracą trop, bo płachta maskuje zapach i zasłania wejście, do którego się dobijały. Zwilżenie dodatkowo chłodzi i studzi szał. Trzymasz ją, dopóki straż nie odzyska kontroli.
Ewentualnie ekran przeciwrabunkowy. W Polsce mało kto go używa, ale w krajach anglosaskich to popularny gadżet: siatkowa nasadka na wylotek, która przekierowuje wejście. Domowe pszczoły uczą się okrężnej drogi do środka, a rabusie, lecąc prosto na zapach, uderzają w siatkę i nie wchodzą. U nas w praktyce to samo zwykle załatwia mocne zawężenie wylotka i mokra płachta, więc traktuj ekran jako opcję, a nie warunek konieczny.
Usuń wszystko, co wabi. Zabierz każdy pokarm dostępny od strony wylotka, sprzątnij rozlany syrop, schowaj plastry i wszelki miód na widoku. Dopóki źródło pachnie, rabunek nie odpuści.
W ostateczności zamknij albo przenieś ul. Przy gwałtownym rabunku można na dzień, dwa zamknąć rodzinę, dbając o wentylację i wodę, żeby ochłonęła i odzyskała bramę. A jeśli rabunek jest ekstremalny, najskuteczniej przenieść rabowaną rodzinę o kilka kilometrów, poza zasięg napastniczek, aż sytuacja przygaśnie.
I jedna ważna zasada w trakcie rabunku: nie otwieraj ula, żeby sprawdzać matkę czy zapas, bo tylko dolejesz oliwy do ognia, uwalniając więcej zapachu i ściągając kolejne rabusie. Diagnostykę zostaw na spokojniejszy czas.
Rasa też ma znaczenie
Nie wszystkie pszczoły rabują jednakowo chętnie. Wyraźniejszą skłonność do rabowania przypisuje się pszczole włoskiej i jej mieszańcom, co idzie w parze z jej temperamentem i zapędem do zbierania za wszelką cenę, podczas gdy kraińska czy środkowoeuropejska uchodzą za nieco spokojniejsze pod tym względem. To jednak duże uogólnienie, bo w obrębie każdej rasy trafiają się rodziny łagodne i awanturnicze, a temperament potrafi się zmieniać w zależności od pożytku i pory sezonu.
I od razu zastrzeżenie, żeby nie wyciągać z tego pochopnych wniosków: bardziej żywotna, energiczna rodzina, ta sama, która chętniej rabuje, bywa też lepsza w wielu innych rzeczach, choćby w radzeniu sobie z warrozą czy w produkcji. Skłonność do rabunku to nie wada do wytępienia selekcją, tylko cecha temperamentu, którą po prostu trzeba znać i której nie wolno prowokować błędami w gospodarce. Innymi słowy, rasa tłumaczy, czemu jedne rodziny są bardziej rabunkowe od innych, ale odpowiedzią i tak nie jest zmiana pszczoły, lecz sensowne zakarmianie i zawężone wylotki.
A co, jeśli nie podkarmiam? Rabunek jako skutek głodu
Jest jeszcze druga strona medalu, o której łatwo zapomnieć, skupiając się na obronie. Skoro rabunek napędza głód i brak pożytku, to rodzina, której nie zapewnisz zapasu, sama rusza na rabunek. Głodna, silna rodzina nie usiądzie z założonymi odnóżami i nie zaczeka na śmierć, tylko wyśle zwiadowczynie i uderzy na słabsze ule, u Ciebie albo u sąsiada. Innymi słowy, zaniedbanie zakarmiania nie tylko naraża Twoją rodzinę na głód, ale i czyni z niej agresora, który rozkręca rabunek w całej okolicy.
I tu dochodzimy do najgroźniejszej konsekwencji, znacznie poważniejszej niż sam skradziony miód: rabunek to jedna z głównych dróg przenoszenia chorób. Rabusie, wdzierając się do obcego, często słabego i chorego ula, wynoszą stamtąd nie tylko zapas, ale i patogeny, które przynoszą prosto do własnego gniazda. A słabe rodziny są słabe nie bez powodu, bo za ich kiepską kondycją bardzo często stoi właśnie choroba. Co można w ten sposób przytargać do domu?
Przede wszystkim zgnilca amerykańskiego. Nasilenie tej choroby przypada na schyłek lata i początek jesieni, dokładnie w sezonie rabunkowym, i to nie przypadek. Rabowanie chorej rodziny to klasyczna droga roznoszenia przetrwalników, które rabusie zabierają z zainfekowanym miodem i przynoszą do zdrowego gniazda. Co gorsza, na początku chorują właśnie rodziny silne, bo to one w bezpożytkowej dziurze rabują słabsze, w tym chore, same się zakażając.
Dalej warroza, bo wraz z rabowanymi pszczołami i przez kontakt w obcym ulu roztocza przenoszą się między rodzinami, a padające, rozkradane rodziny stają się dosłownie bombą warrozową dla całej okolicy. Do tego nosemoza, bo zarodniki wędrują z rabowanym zapasem i zabrudzonym gniazdem, oraz wirusy, w tym te przenoszone przez warrozę. Rabunek jest więc autostradą, którą wszystkie te choroby przeskakują z ula na ul.
Wniosek jest prosty i domyka cały temat: zakarmiaj rodziny na czas i porządnie, nie tylko po to, żeby nie zginęły z głodu, ale i po to, żeby nie ruszyły na rabunek i nie przywlokły do Twojej pasieki zgnilca, warrozy czy nosemy. Dobra gospodarka zapasem to nie tylko kwestia przetrwania zimy, ale i profilaktyka chorób w skali całej pasieki.
Ciekawostki i kontrowersje
Rabunek prawie zawsze wywołuje pszczelarz. To niewygodna prawda, ale większość rabunków nie bierze się z natury, tylko z błędu w gospodarce: rozlanego syropu, karmienia w dzień, szeroko otwartego wylotka u słabej rodziny, przetrzymanego otwartego ula. Dobra wiadomość jest taka, że skoro to my je wywołujemy, to my możemy je wyeliminować niemal do zera.
Mokre prześcieradło działa, choć brzmi jak zabobon. Narzucenie wilgotnej płachty na ul wygląda na ludową sztuczkę, a jest polecane nawet przez poważne źródła pszczelarskie. Sekret jest podwójny: płachta maskuje zapach i zasłania wejście, którego szukają rabusie, a domowe pszczoły i tak znajdują drogę spod niej, bo znają swój ul. Zwilżenie dodatkowo studzi szał i chłodzi rodzinę.
Karmienie otwarte to rabunek na życzenie. Część pszczelarzy wystawia syrop w wiadrach na całą pasiekę, licząc na wygodę. W praktyce to sterowanie rabunkiem: tworzy szał, a gdy syrop się kończy, rozjuszone pszczoły rzucają się na najsłabszy ul w okolicy. To metoda, która potrafi wyrządzić więcej szkody, niż warte jest zaoszczędzone kilka minut.
Istnieje pszczoła zwana czarnym rabusiem. Jedna z postaci chronicznego paraliżu daje pszczoły wyłysiałe, ciemne i błyszczące, które w tym stanie często błąkają się i rabują obce ule, stąd ludowa nazwa czarny rabuś. Łatwo je pomylić ze zwykłymi rabusiami, które też tracą włoski w walce, ale tu połyskliwa czerń bierze się z choroby. To dobra pamiątka, że rabunek i choroby splatają się ze sobą na wiele sposobów.
Rabuś zdradza się sposobem lotu. Zanim jeszcze zacznie się bijatyka, rabusia poznasz po tym, że nie leci prosto do wylotka, tylko obwąchuje ul wzdłuż ścian i szczelin, szukając bocznego wejścia. Domowa pszczoła zawsze celuje w wylotek. Kto nauczy się czytać ten szczegół, wyłapie rabunek w zarodku, zanim narobi szkód.
Najczęstsze błędy
Rozlany, niesprzątnięty syrop. Kilka kropel przy ulu wystarczy, żeby ściągnąć zwiadowców. Każdą rozlewkę zmywaj albo zasypuj od razu.
Szeroki wylotek u słabej rodziny. Słaba rodzina z otwartym na oścież wylotkiem nie ma czym bronić bramy. W czasie dziury i zakarmiania zawężaj wylotki, najmocniej u słabych.
Zwłoka po zauważeniu rabunku. Rabunek narasta lawinowo, więc każda godzina zwłoki to stracony zapas i pszczoły. Reaguj natychmiast, zawężeniem i płachtą.
Otwieranie rabowanego ula. Zaglądanie do środka w trakcie rabunku uwalnia zapach i ściąga kolejnych napastników. Diagnostykę zostaw na spokojniejszy moment.
Karmienie otwarte, na pasiekę. Wiadro z syropem na środku pasieki to fabryka rabunku. Karm każdą rodzinę osobno, w jej ulu.
Źródła i dalsza lektura
Downs S. G., Ratnieks F. L. W. (2000). Adaptive shifts in honey bee guarding behavior support predictions of the acceptance threshold model. Behavioral Ecology 11: 326-333. O tym, jak przy braku pożytku strażniczki zaostrzają obronę wejścia, czyli o naturalnym mechanizmie broniącym przed rabunkiem.
Couvillon M. J. i wsp. (2008). En garde: rapid shifts in honeybee guarding behaviour are triggered by onslaught of conspecific intruders. Animal Behaviour 76: 1653-1658. O gwałtownym wzroście liczby strażniczek pod naporem rabusiów.
Grume G. J., Biedenbender S. P., Rittschof C. C. (2021). Honey robbing causes coordinated changes in foraging and nest defence in the honey bee, Apis mellifera. Animal Behaviour 173: 53-65. O rabunku jako skoordynowanej strategii żerowania w warunkach niedoboru.
Gliński Z. i wsp. Opracowania o chorobach bakteryjnych czerwiu (portal Pasieka24 i literatura o zgnilcu amerykańskim). O rabunku jako drodze przenoszenia zgnilca i o tym, że najpierw chorują rodziny silne, rabujące słabe.
Broszura "Rasy i linie pszczoły miodnej" (Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego). O skłonności pszczoły włoskiej i mieszańców do rabunku oraz o cechach ras w warunkach polskich.
Komentarze (0)
Brak komentarzy - bądź pierwszy!